NOWOŚĆ!!! HAPPY PLANNER 2020/2021

Szukaj

Kto wygrał Happy Body Planner?

Klaudia, 27 kwiecień 2020
Kto wygrał Happy Body Planner?

Z przyjemnością publikujemy wyniki konkursu, w którym do wygrania było 10 Happy Body Plannerów. Pytanie konkursowe brzmiało: „Dlaczego chcesz zadbać o siebie z Happy Body Plannerem?". Dziękujemy za wszystkie listy! Poniżej publikujemy listy zwyciężczyń:


"Chcę zrobić coś dla siebie, nie tylko mentalnie. W tym całym otaczającym nas świecie, w czasie walki z koronawirusem i ogarniającym nas strachu, uspokoiłam swoją duszę. Długo nad tym pracowałam. Uspokoiłam się wewnętrznie. Teraz potrzebuję uspokoić ciało, które ciągle drży, przeżywa. Widać pojawiające się plamki, suchość skóry. Nadmierne objadanie się ze strachu... Czas z tym skończyć. Czas zadbać o siebie, o swoje ciało. Czas uspokoić się również zewnętrznie. Potrzebuję mobilizacji, harmonogramu, dyscypliny. Jestem pewna, że Body Planner pozwoli mi zadbać o siebie".

Marlena B.


"Bo dbanie o swoje ciało i duszę jest dużo prostsze, kiedy masz możliwość monitorowania swoich postępów. Bo zmiana nawyków jest dużo przyjemniejsza, kiedy możesz na koniec dnia 'odhaczyć' kolejny mały sukces, czy udany dzień. Bo kiedy masz taki piękny, planner chcesz w nim zapisywać tylko zdrowe posiłki i łatwiej Ci trzymać się wyznaczonego celu. Bo zmiana fizyczna zawsze zaczyna się od zmiany psychicznej, dlatego warto zastanowić się nie tylko nad tym, co nas motywuje, ale też nad tym, gdzie najczęściej popełniamy błędy, a taki planner to świetne narzędzie do analizy naszych poczynań. Możemy nie tylko śledzić nasze postępy, ale też zapisywać, w jakich okolicznościach tracimy naszą motywację, a później pracować nad tym, by do tego nie dopuszczać. Bo duże zmiany zawsze zaczynają się od tych małych, wprowadzanych stopniowo, dzień po dniu, a nie ma lepszego sposobu na realizację tych zmian niż spisanie ich na papier i konsekwentne monitorowanie każdego dnia. Bo wierzę, że taki planner pomógłby mi utrzymać dyscyplinę w słabsze dni. Bo byłoby to idealne narzędzie do spisania w jednym miejscu wszystkich swoich przemyśleń, a co za tym idzie oczyszczenie umysłu ze zbędnego balastu i skupieniu się na tym, co dla mnie najważniejsze w procesie zmiany.

Marlena B.


"Od zawsze chciałam dokonać zmiany, pokazać siebie w najlepszym wersji, czuć się pewną siebie kobietą. Jednak przychodzi mi to z trudem. Przechodziłam przez różne próby zmiany, niektóre kończyły się na początku, inne po kilku tygodniach, a z niektórymi dotarłam do końca... Jednak co to był za koniec. Moje zmiany fizyczne nie były widoczne długo, wracałam do punktu wyjścia, lecz jedno po sobie zostawiły. Niską wartość siebie, problemy zdrowotne pod różnym kątem. Wytrwanie w postanowieniach aktualnie jest dla mnie bardzo ciężkie, pomimo, że chciałabym zadbać o siebie, mam wrażenie, że na to nie zasługuje i najzwyczajniej o tym zapominam. Myślę, że robiłam to wszystko zbyt chaotycznie. Przez to też moje chęci powoli znikały. Lubię wypisywać swoje cele, postanowienia na papierze, ładnie je ozdobić. Niestety było ich tak wiele, że zaczęły mi się gubić, mieszać. Próbowałam również różnych plannerów, ale zawsze w nich coś mi brakowało. Tak samo challenge, w moim telefonie mam ściągnięte kilkadziesiąt wyzwań, gdzie wystarczy odznaczyć dzień... Po jakimś czasie o nich zapominałam lub przerażała mnie ich ilość. Myślę, że Happy Body Planner jest dziełem, z którym się polubię. Widzę, że zawiera treści, połączenie, których właśnie brakowało mi w innych. Chcę zrobić przemianę, wielką zmianę, ale nie taką jak poprzednie, taką prawdziwą, chce móc wszystko porządnie zaplanować, w jednym miejscu, bez chaosu, dla siebie samej. Jestem pewna, że Happy Body Planner mi w tym pomoże i stanie się przyjacielem, którego szukałam od dawna".

Zofia L.


"Szukam motywacji. Niełatwo rozplanować swoje postanowienia, zadbać, by wszystko szło zgodnie z planem, posiłki były zdrowe i niskokaloryczne, treningi faktycznie co drugi dzień, a suplementy wspierające zdrowie i prawidłowe funkcjonowanie organizmu brane zawsze, gdy być brane powinny przy dwójce Maluchów i istnym szaleństwie życiowym. Aktualnie utrudnia to kwarantanna, nie mogę się w niej jakoś jeszcze odnaleźć. Boję się wejść na wagę, bo wiem na bank, że skoczyłam parę oczek w górę. Jednak rzędu kwarantanną też nie było łatwo. Córka z wadą serduszka dopiero od lutego poszła do przedszkola, drugi maluch ze mną w domu, zakupy, pies, jakoś tak nie zdołałam się odnajdywać w tym wszystkim. Planowałam zakup plannera, ale na planach niestety się skończyło, bo skupiłam się na zakupie rzeczy do przedszkola. Planowałam zakup plannera, to znowu na planowaniu się skończyło, bo przecież urodziny Maluchów zaraz, jedno po drugim. I tak zawsze co planuję coś dla siebie, później koniec końców skupiam się na bliskich. Może to by była szansa, by zadbać o siebie, o nich, o swoją kondycję i nasze wspólne zdrowie? Jestem o tym przekonana :)"

Weronika S.


"Pęd życia, natłok obowiązków, stawianie wciąż ponad swoje, potrzeby innych...nie! Mówię temu ostatecznie DOŚĆ! Myślałam, że się pogubiłam, że Magda egoistka kipi ze mnie jak lawa z aktywnego wulkanu, ale to okazało się nie prawdą. To ludzie i świat zaczął chcieć ode mnie więcej i czasu dla siebie brakowało nawet na przyjemną toaletę przed snem, tylko prysznic w biegu i dobranoc. Dlatego, zgłaszam się, Ja-dojrzała Magda, która pragnie zadbać o swój wygląd i duszę. Chciałabym zadbać o siebie z Happy Body Plannerem, ponieważ czuję, że to będzie moja właściwa droga do ponownego odnalezienia siebie, do odzyskania wiary we własne możliwości, do przypomnienia sobie swoich wartości dla siebie samej. Dorosłam do tego, aby ponownie wziąć swój los w swoje ręce i zadbać o siebie tak jak należy. Chciałabym wrócić do większej aktywności i komponowania zdrowych posiłków, do tego, aby przypomnieć sobie jak to jest, dobrze czuć się we własnym ciele i do tego, aby mój duch, poczuł się wolny, a nie zakuty w kajdany codziennych trosk. Happy Body Planner to byłby dla mnie wiosenny motorek napędowy".

Magdalena P.


"Wybieram radość, aktywność, uważność i pokorę. Radość z ulotnych chwil i małych rzeczy, aktywność, bo wzmacnia ciało i umysł. Uważność, bo zbyt dużo ucieka nam na pierdołach, które w ostatecznym rozrachunku naprawdę są bez znaczenia. Pokorę, bo nic nie niszczy człowieka i jego bliskich tak, jak pycha. Wybieram działanie w zakresie tego, co mogę zmienić i odpuszczenie tego, na.co wpływu nie mam. Uczę się małymi krokami nowego życia w sytuacji, gdy mam pracę, trójkę dzieci w domu na kwarantannie i muszę sobie z tym radzić, a dla nich chcę być właśnie taką body mind positive osobą, mimo iż brakuje mi czasem sił i czuję lęk. Body Planner pomoże mi to zaplanować i zrealizować".

Ilona W.


"Żartujecie? To było pierwsze pytanie, które nasunęło mi się po przeczytaniu zasad konkursu. 3 tygodnie bez ruchu (bieganie za dzieckiem się nie liczy). 5 kg do przodu. Brak spacerów, siłowni, rower zakurzony w garażu. A miało być tak pięknie... To może przedstawię Wam moją wizję sprzed dwóch miesięcy, kiedy to wszystko wyglądało jeszcze zupełnie inaczej...
Jakoś na początku stycznia zakupiłam książkę "Być jak Kopenhaga" Mikaela Colville-Andersena. Myślałam, że będzie to pozycja w duchu hygge, opowiadająca o uzdrawiającej mocy zapalonych świec wieczorową porą. Zaczęłam czytać podczas zimowych wakacji na Cyprze. Już po wstępie zorientowałam się, że będzie o życiu na kółkach. O filozofii podróżowania wśród ludzi i wśród miasta, które tak bardzo kocham. W pełnej integracji z otoczeniem. Autor w wyśmienity i bardzo specyficzny dla siebie sposób opisuje filozofię poruszania się po ulicach rowerem. Zacytuję: Czasami jadę zatopiony w myślach. Przyspieszam, jeśli jestem spóźniony na spotkanie. Przez większość czasu nieświadomie doświadczam miasta i widzę setki innych mieszkańców, którzy robią dokładnie to samo. Zakochałam się w książce, w samym autorze i ostatecznie... w rowerze. Tuż po powrocie z Cypru, śmiem twierdzić, że wręcz tego samego dnia, zakupiłam małą przyczepkę rowerową dla swojej 5-letniej córy. Jak tylko przyjdzie wiosna, zaczniemy jeździć z nią do przedszkola - poinformowałam. Cieszyłyśmy się jak głupie. Tak, to dobre słowo. Jak głupie. Totalnie zbzikowałam na punkcie mojego pomysłu. Kupiłam nam nawet walkie-talkie, żebyśmy w trakcie naszych wypraw miały ze sobą kontakt i opowiadały, sobie co widzimy w witrynach mijanych sklepów. A potem przyszła wiosna... 
Patrzę właśnie siedząc na kanapie i pisząc ten tekst na hula hop. Stoi w kącie. Szczerze? Nie mam siły ani ochoty go podnieść. Zginęła moja radość z oczekiwania na sylwetkę fit. Na miłe podmuchy wiatru w trakcie pedałowania. Wczoraj wyrzuciłam kartę lojalnością do pobliskiej siłowni z portfela. Patrzę na lodówkę. Na miliony książek kucharskich o lunchboxach w wersji slim. I zastanawiam się, czy istnieje coś, co wyciągnie mnie z marazmu wyszarpanych marzeń i pragnienia wiosny? Czy to mógłby być Happy Body Planner?

Anita M. 


"Znalazłam się w takim momencie życia, kiedy odważyłam się spojrzeć w końcu w lustro. Wtedy zrozumiałam, że lata katowania się internetowymi dietami, terapia hormonalna i brak ruchu sprawiły, że moje ciało stało się dla mnie samej obce. Zrozumiałam, że nie mogę trwać w takim stanie stagnacji i czas wziąć sprawy w swoje ręce. Chciałabym poczuć się pewnie w swojej skórze, pokochać swoje ciało i zaakceptować najlepszą wersję siebie, jaką mogę się stać z pomocą Happy Body Plannera".

Natalia S.


"Dlaczego chcę zadbać o siebie z Happy Body Plannerem? Po prostu desperacko go potrzebuję! Jeszcze kilka tygodni temu moja odpowiedź śmiało mogłaby konkurować z niejednym dziennikiem motywacyjnym największych gwiazd fitnessu. A dzisiaj? Po wydarzeniach ostatnich tygodni będzie bardzo osobista. Może nie tak piękna i uniwersalna, ale dużo głębsza i prawdziwsza.
Okres ostatnich kilku tygodni był dla mnie trudny – trudny pod względem utraty czasu i miejsca dla siebie, pod względem konieczności bycia dla innych i z innymi 24/24, marzenia o „pustyni”, na której można przez chwilę pobyć sama ze sobą, wsłuchać się w siebie i odpocząć. Było wystarczająco trudno, ale nadszedł czas, kiedy musiałam zupełnie zapomnieć o sobie, zanegować swoje potrzeby, plany i pragnienia. Kiedy one po prostu przestały się liczyć, bo musiałam przetrwać to, co się wydarzyło i — pomimo łez w oczach i ciężkich kamieni w sercu — zachować spokój, pogodę i wspierać tych, których kocham najbardziej, a których życie i psychika są tak kruche. A kiedy wreszcie najgorsze chwile minęły, kiedy wreszcie te kamienie zaczęły się powoli rozpuszczać, pojawiły się kolejne. I znowu trzeba było trwać, czekać, tamować łzy, pocieszać, wspierać, współodczuwać...
Ale i te wydarzenia przeminęły i te kolejne głazy rozpadły się w drobny pył. Moje życie wraca powoli do rzeczywistości, która jeszcze kilka tygodni temu wydawała mi się trudna, a dzisiaj – z perspektywy późniejszych wydarzeń — postrzegam ją niemal jako idylliczną... Życie wraca na swoje tory, ale w moim ciele wszystkie te wydarzenia pozostawiły ślady. Teraz czas, żeby o niego zadbać — podziękować mu, że mnie nie zawiodło w tych trudnych chwilach, że jest silne i wytrzymałe. Wesprzeć je, bo wiem, że jest na granicy wytrzymałości. I właśnie dlatego desperacko potrzebuję Happy Body Plannera – bez niego nie dam rady zadbać o siebie i swoją dietę, wzmocnić ciała i wykorzystać jak najlepiej tych kilku wykradzionych innym chwil. Mam już nawet miejsce dla niego – tuż obok łóżka. Wiem, że będzie poplamiony syropami, nieraz oblany kawą i popisany kredkami (daruje mi wtedy kilka cudownych minut snu!), ale nie popełnię już tego samego błędu, który popełniłam z Happy Plannerem. Mój Happy Planner – piękny i elegancki – stoi na półce niedaleko łóżka, czysty i nietknięty – podziwiam go z daleka i ciągle czekam na ten idealny moment, żeby go użyć. Moją przygodę z Happy Body Plannerem zaczynam, jak tylko go dostanę. I co z tego, że nie będzie idealny i doskonały, a niektóre swoje plany wykonam tylko w kilku procentach? To moja droga jest celem! Teraz wydaje mi się to takie oczywiste... Potrzebuję już tylko Happy Body Plannera i ruszam w drogę!

Anna M.


"Jako począkujący dietetyk dobrze wiem, jak trudna bywa walka o wymarzoną sylwetkę. To, co kładziemy na talerz , jest często tylko wierzchołkiem góry lodowej. Jeśli oczekujemy trwałych efektów, najważniejsza przemiana zachodzi nie w obwodach, ale w sposobie myślenia. Dużo łatwiej jest powiedzieć "Chcę schudnąć 10 kilogramów; niż rozbić ten cel na wiele małych działań do realizowania każdego dnia, ale praca nad sobą i moimi pacjentami udowadnia mi, że skuteczną zmianę nawyków osiągamy tylko wtedy, kiedy realistycznie zaplanujemy cały proces. Często zalecam moim pacjentom zapisywanie codziennych małych sukcesów związanych z dietą i ćwiczeniami i sama staram się to regularnie robić. Nic tak nie motywuje do wytrwania w swoich postanowieniach, jak zapisane czarno na białym dowody na to, że idziemy w dobrym kierunku, jednak czasem zdarza się, że w natłoku codziennych zajęć nie notuję postępów przez kilka dni, a nawet tygodni. Jednocześnie spada moja motywacja do ćwiczeń i częściej zdarza się, że o kilka razy za dużo zjem coś, co nie służy mojemu ciału. Wierzę, że Happy Body Planner byłby dla mnie sam w sobie napędem do działania, bo aż prosi się o to, aby wypełnić jego puste pola i uczynić z niego pomnik swojej cierpliwości i konsekwencji w estetycznej oprawie.

Oliwia N. 


Dziękujemy Wam za udział w konkursie! 



Koszyk

Twój koszyk jest pusty.

Dokonaj swoich pierwszych zakupów

Cena zestawu: %bundleSum%
Anuluj